Już jakiś czas temu chwilowo zatrzymałem się nad Journal History - jakoś zadziałało, trochę nawet 'ucisło', gdzieś, w coś, wewnątrz mnie. Ale przeszedłem obok. Nie żeby było w tym coś nie tak - wszystko we mnie uregulowane i uporządkowane. Ale chyba dzisiaj sobie zdałem sprawę, że czasami fajnie jest wrócić. Tak po prostu..bo przecież lubiłem pisać, wyrzucać tutaj wszystkie moje smutki i radości. Dzisiaj z prostej chęci chwilowej ucieczki od Mikrobiologii - wymyśliłem że zmienię klienta obsługi poczty - od tak, wszystko byle się nie uczyć. I w nowym programie, zacząłem otrzymywać wszystkie maile ze skrzynki odbiorczej począwszy od tych sprzed 4-5 lat, do dzisiaj - wszystkie, jeszcze jeden raz.
I jeszcze raz jeden przeczytałem te najważniejsze. I jeszcze raz jeden chciałem wrócić za każdym razem do wszystkiego z czym wiązał się dany okres, czas, miejsce, sytuacja, przede wszystkim Osoba, i ja sam.
Bo przecież całe moje życie, powiedzmy sobie szczerze - wszystkie te lata szkoły średniej przesiąknięte emocjami, uczuciami, krążyły i fruwały sobie wciąż i wciąż jedynie wokół dwóch osób. Z różną częstotliwością, z różnym nasileniem, przeważnie z ogromnymi przeszkodami jakie stwarzałem ja sam. Stwarzałem swoim zamknięciem na tą drugą osobę, stwarzałem swoją pychą i swoją niedojrzałością. Wydawałoby się, że nie umiałem słuchać, że nie umiałem pozwolić mieć własnego zdania, że zawsze wiedziałem lepiej? A przecież nie było tak. Po prostu tak cholernie się bałem. Stłamszony poprzez środowisko, nacisk otoczenia, MUS bycia na topie, bycia na luzie, na czasie? bycia takim jak wszyscy. A ostatecznie przerażony. Przerażony możliwością ujawnienia tego że nie jestem jak inni. Nie tak piękny,nie tak mądry, nie prosty i oczywisty, nie przejrzysty..choć szczery. Ale przede wszystkim przerażony drugą osobą na której może mi zależeć.
Błędów dzisiaj można doszukać się w przeszłości. Może bardziej przyczyn nie błędów, choć zmiana słowa wiele nie zmienia. Nikotyna i alkohol, 'zabawa' tak jak chcą kumple nie ja. Słownictwo i powierzchowność tak jak chcą Kumple, nie Ja. Trawka - bo oni mówią, że taki odjazd..czemu nie miałbym mieć Ja? Rzeczywistość wprost genialna, dopóki nastolatek nie konfrontuje się z Życiem - które nie okazuje się tą Rzeczywistością w której żył.
I dopiero uczy się czuć, o uczuciach rozmawiać, uczucie dać- nauczy się dopiero znacznie później..
Można by mówić tutaj o kataklizmie osobowym, gdyby nie to że pod spodem tego wszystkiego, On wciąż szukał Boga. Szukał Miłości.
I znajduje Boga. Znajduje w miłości, w jednej osobie - by nieumiejętnością dawania uczuć nie dość że zniszczyć zaufanie, to zgubić ślad.. Więc szuka miłości Tylko w osobie, by nieumiejętnością wyrażania uczuć i swojego Ja, zniszczyć obraz samego siebie. w oczach Jej.
Dzisiaj wciąż, w kontekście tamtych dni można wskazać ogromny negatyw tych wszystkich wydarzeń. Ale Dziś, wiem że ten negatyw był jedynie Chwilowy - chwilowy w bardzo dużej metaforze czasowej, ale chwilowy.
Bo ukształtował człowieka. I kształtuje Osobę inną niż wszystkie, osobę - mam nadzieję - przede wszystkim dla wszystkich. Bo człowiek znalazł Boga i pomimo ciągłych wciąż zdarzających się upadków - chce przy nim pozostać. Znalazł Boga nie w miłości i nie w osobie, ale Boga osobowego będącego Miłością.
A osoba która ma być obok - znajduje się sama. Bo szukała Tego samego.
Warto nauczyć się dziękować. Dziękować ludziom, ale przede wszystkim Bogu. Wtedy zauważysz, że tak naprawdę - 'źle' - toczy się tylko kilka, czasami jedna, dwie sprawy.
A wszystko inne jest naprawdę w porządku i do tego masz to za darmo..
- Mood:
Thanks - Listening to: sing Your love. Hillsong
- Reading: Mikrobiologia z immunologia zakazna.
- Drinking: green tea.
--
I have a pocket sun boy
I\'m everything that burns in you...
--
..[ Brainless ]..
--
"Darwin był idealistą i marzycielem [...]. Jaka tam ewolucja. Zanim trafię na jednego myślącego, muszę stoczyć bitwę z dziewięcioma orangutanami." Carlos Ruzi Zafon "Cień wiatru"
--
Wind is my brother...Music is my soul...
--
'Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.'
--
świetne komentarze do zdjęć!
to nie jest mój najlepszy dzień, hmm, w sumie to się oszukuję - to jest koszmarny dla mnie dzień i bardzo nie chciałabym, żeby ktoś za mnie zatrzymał czas właśnie w tym momencie.
ps. zazdroszczę tego poznania bardzo.
--
mel
A Poznań..jest piękny. ale to daleko..
--
'Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy.'
wiesz, z tym Poznaniem to jest tak, że jak ktoś mieszkał w chicago przez cztery lata swojego krótkiego życia i przez te cztery lata chciał wrócić do kraju, to z Poznania byłby naprawdę szczęśliwy gdziekolwiek by był
--
mel
Previous Page12345...Next Page